platforma blogowa portalu nowa trybuna opolska

Piłka ręczna “od święta”

Nasza reprezentacja męska potwierdziła na zakończonych mistrzostwach Europy, że należy do europejskiej (w tej dyscyplinie sportu oznacza to też, że do światowej) czołówki. Na każdej dużej imprezie od MŚ w 2007 roku nasi szczypiorniści dostarczają nam wiele radości. Raz mniej, raz więcej ale zawsze ich występami ekscytuje się duża grupa kibiców. Potem jednak jest powrót do dość smutnej rzeczywistości.

Sagan do Sabata

Nazwiska: Sławomir Szmal, Karol Bielecki czy Bogdan Wenta zna już pewnie każdy kibic sportowy w Polsce. Występy naszych piłkarzy ręcznych mają wysoką oglądalność w telewizji. Problem w tym, że nie widzę, żeby to w jakimś stopniu przekładało się na zainteresowanie szczypiorniakiem tak nie “od święta”.
Popatrzmy na nasz region. Mamy pięć drużyn seniorskich mężczyzn i dwie kobiet. Szkolenie młodzieży w klubach wśród chłopców prowadzone jest w sześciu ośrodkach na Opolszczyźnie (Zawadzkie, Brzeg, Opole, Komprachcice, Grodków i Ozimek). Wśród dziewcząt jest minimalnie lepiej (Otmuchów, Dobrzeń Wielki, Krapkowice, Komprachcice, Olesno, Grodków, Opole). Kluby z tych miejscowości można znaleźć w rozgrywkach młodzieżowych prowadzonych przez nasz wojewódzki Związek Piłki Ręcznej. W mojej ocenie to dramatycznie mało.
Nie ma co oczywiście porównywać szczypiorniaka do masowości futbolu, bo piłkę kopię się w “każdej” niemal miejscowości naszego regionu. Zresztą nie o to chodzi, żeby porównywać, bo to są dwie zupełnie inne dyscypliny. Chodzi mi o to, że władze Związku Piłki Ręcznej w Polsce (swoją drogą dobrze, że ten związek nie nazywa się Polski Związek Piłki Ręcznej, bo cóż byłby za skrót :) )  wręcz muszą wykorzystać w jakiś sposób telewizyjną (a w zasadzie “reprezentacyjną”) popularność szczypiorniaka. Ta piękna dyscyplina musi być bardziej masowa, żeby mogła się rozwijać. Musi mocniej trafiać do szkół, do miejskich i gminnych ośrodków sportu. Na przykładzie wyliczeń w naszym regionie widać jak jest jej mało. To zaledwie kilka ośrodków, a mamy w regionie ponad 70 gmin.

Jest jeszcze druga strona – reklamowanie piłki ręcznej jako czegoś wspaniałego do oglądania dla kibiców. Tu znów wrócę do naszego regionu. Z frekwencją na meczach kobiet (Otmęt Krapkowice, TOR Dobrzeń Wielki) nie jest źle. Wśród mężczyzn biorąc pod uwagę wielkość: Zawadzkiego, Grodkowa i Komprachcic jest nawet bardzo dobrze. Ale już Opole (Gwardia) i Brzeg (Orlik) to jest dramat. Mecze gwardzistów ogląda w porywach do 200 widzów, a na ostatni mecz ligowy Orlika Brzeg przyszło 20 (!) kibiców. 
Mamy nie tylko przykład z naszego podwórka. W Kaliszu, czyli mieście mającym 105 tys. mieszkańców (tam, a dokładnie w podkaliskim Szczypiornie rodziła się polska piłka ręczna) na ostatni mecz ligowy tamtejszego II-ligowca z OSiR-em Komprachcice przyszło 50 widzów.

Czy więc nie potrzeba większego “umasowienia” tego sportu, w którym osiagamy (i potencjalnie możemy osiągać duże sukcesy w przyszłości) i rozreklamowania go wśród ludzi, żeby mogli się emocjonować nie tylko akcjami Tłuczyńskiego lub Siódmiaka, ale także popisami zawodnika X, Y, Z w: Opolu, Brzegu, Kaliszu, Warszawie (tam szczypiorniak został całkowicie rozłożony na łopatki) i wielu innych miejscowościach w Polsce.

Komentarze (11) do “Piłka ręczna “od święta””

  1. kevin napisał(a):

    W Ozimku na mecze juniorów przychodzi 100 osób…
    Piłka ręczna nie jest łatwą dyscypliną sportu tak więc umasowienie tego sportu będzie rzeczą trudną. Skończą się “Orły Wenty” i szczypiorniak znów odejdzie na boczny tor. Odkąd kiedy pamiętam to ten sport rozwijał się tylko w w/w ośrodkach, które mają długoletnią tradycję(wyjątek Komprachcice i Dobrzeń – tam postanowili wykorzystać nowo wybudowane hale sportowe). W innych miejscach prawdopodobnie nie cieszyłaby się dużym zainteresowaniem. Problemem jest również nieudolna federacja, która praktycznie jest kopią PZPN-u.
    Ale cóż… cieszmy się z sukcesów szczypiornistów – ojciec mi opowiada jak to kiedyś piłkarze nożni tłukli wszystkich tak więc ja swoim dzieciom będę opowiadać o szczypiornistach-gladiatorach.

  2. Sagan napisał(a):

    Może rzeczywiście umasowienie nie będzie łatwe, ale w Danii, Szwecji, Norwegii, Niemczech, na Islandii to naprawdę sport masowy. Czyli chyba mozna

  3. obserwator napisał(a):

    Pomarzyć można, gdyby więc sekcję ręcznej posiadał Start Namysłów, to o frekwencję byłbym spokojny… :-) . Niestety, drugą i ostatnią (obok futbolu) sekcją jest u nas tenis ziemny, a to sport – przy całej sympatii – w Polsce niszowy. Casus sióstr Radwańskich czy ostatnio Kubota niewiele w tej materii zmieni. Generalnie tendencją do tworzenia i przeżywania widowisk jest stawianie nie świecie na sporty zespołowe. W Polsce widownię posiada przede wszystkim piłka nożna, a w dalszej kolejności siatkówka. Być może rozpocznie się boom na handball. A proszę wierzyć, fenomenalną dyscypliną jest np. rugby (czy na Opolszczyźnie mamy choć jeden klub rugbistów? wątpię, jak ktoś wie, niech da znać), gdzie emocje są praktycznie w każdej akcji. Poza ich postrzeganie honoru, coś pięknego. Nie ma symulowania fauli, a decyzja arbitra jest święta. Nikt się na niego nie rzuca i nie wyzywa, bo automatycznie jest karany.
    Odbiegłem jednak od tematu. Oby szczypiorniak miał w kraju swoje 5 minut, być może wtedy sukcesy kadry Wenty nie będą wyjątkiem, lecz regułą.

  4. Sagan napisał(a):

    rzeczywiście rugby, na ile się na nim znam (a lubię ogladac ten sport w telewizji, na zywo nigdy nie widziałem) budzi mój wielki szacunek. Przyznam szczerze, że nie słyszałem, żeby w jakiś mniej lub bardziej zorganizwoany sposób uprawiano tę dyscypline na Opolszczyźnie

  5. .................... napisał(a):

    Dobrze, że ten temat znalazł się na blogu. Nigdy za mało uwag na temat szczypiorniaka.

    Problem dotyczący piłki ręcznej dotyczy całej organizacji klubów i związku. De facto kuleje wszystko. Od szkolenia po promocję. W Gwardii sekcje juniorskie często mają łączone treningi, tzn, że dwie grupy są w tym samym czasie na hali. Nie wynika to z ilości zawodników (tych na szczęście jest nadspodziewanie dużo) ale z dysponowania czasem. Osobiście jestem pełen szacunku dla trenerów, że się na to godzą. Przecież jak mają przeprowadzić trening jeśli mają do dyspozycji wyłącznie połowę boiska?! Trzeba jednak mieć nadzieję (w co wierzę) że z tych kilkudziesięciu zawodników do wieku seniora dotrwa jak najwięcej i choć kilku będzie zasilało drużynę seniorów. I tutaj kolejna kwestia, oby wychowanków zaczęto w końcu szanować, gdyż tylko oni gwarantują grę z pełnym zaangażowaniem.

    Pozytywne działanie można dostrzec także w Zawadzkiem, gdzie prowadzonych jest także klika grup młodzieżowych, kilku zawodników już się wyróżnia i mają szansę na osiągnięcia, oby jak największe (życzyć im tylko należy karier na miarę Sławomira Szmala). Oby także w tym klubie większą wagę przykładano do wychowanków, a tych w obecnym sezonie jest w drużynie seniorów raptem kilku. Rozwija się także “siatka” szkolnych grup dziewcząt. Temu pomysłowi należy tylko przyklasnąć i życzyć dziewczętom samych sukcesów.

    W Brzegu z tego co kojarzę, jest jedna grupa juniorów z aspiracjami na finały mistrzostw Polski, oby nie zaprzepaszczono tych talentów i może niech działacze Gwardii lub ASPRu już próbują przekonywać tych zawodników do gry w ich I ligowych zespołach (o ile Gwardia się utrzyma).

    Grodków swego czasu osiągał bardzo dobre wyniki z grupami młodzieżowymi, może po odbudowie zespołu seniorów znów będzie “boom” na szczypiorniaka w tym miasteczku, gdyż potencjał chyba tam jest.

    Komprachcice to młody klub, ale widać że szkolenie młodzieży przynosi tam efekty. W drużynie seniorów coraz więcej tam wychowanków, a coraz mnie zawodników “przyjezdnych”. Oby tak dalej.

    Na koniec jeszcze raz należałoby podkreślić, iż w rozwoju niezbędna jest współpraca zespołów drugoligowych z pierwszoligowymi i na odwrót. Niech zawodnicy wyróżniający się trafiają do tych z wyższej ligi, w końcu mają tam szansę się rozwinąć grając na wyższym poziomie. Zależeć na tym powinno i obu klubom i samemu zawodnikowi.

    Patrząc na Opole i frekwencję kibiców to nie ma co się dziwić, że tak jest, skoro zarządowi klubu chyba kompletnie nie zależy na promocji. Plakatów zachęcających i zapowiadających spotkanie ligowe w Opolu się nie znajdzie (poza halą!!). Zapowiedź w małej ramce w GW czy nto to chyba jednak za mało! A przecież powieszenie plakatu w 2 czy 3 autobusach z pewnością nie byłoby jakimś ogromnym wydatkiem, a może akurat zachęciłoby 10-20 kibiców. A Ci oglądając mecz na pewno przyszliby ponownie i zabraliby znajomych. Niech każdy plakat przed każdym meczem zachęci owych 10-20 nowych kibiców to może w końcu na trybunach zasiądzie większa grupa kibiców, jak to miało miejsce w latach 90-tych. O kibica w większym mieście nie jest łatwo, ale trzeba wykazać choć minimum dobrej woli, a możliwym byłoby ich przyciągnięcie na halę!!

    P.S. Osobiście także uważam, że rugby to bardzo ciekawy sport. Z szczypiorniakiem to jedyne sporty drużynowe, gdzie widać męską walkę, gdzie każdy zawodnik musi przysłowiowe “jaja”. Szkoda, że obie dyscypliny (a rugby wyjątkowo) są tak niedoceniane….

  6. Sagan napisał(a):

    Widać, że …… z wpisu powyżej jest blisko tematu szczypiorniaka.
    Tyle tylko, że tu musze się odnieśc do jednej rzeczy. Zapowiedź każdego meczu ASPR czy Gwardii jest w nto (piątkowej lub sobotniej) i nie jest to mała ramka.
    pozdrawiam

  7. .................... napisał(a):

    Tak, zgadzam się, ale nie była to aluzja akurat do redakcji dzienników opolskich, a jedynie do promocji spotkań ligowych przez “zarządców” klubów, którzy praktycznie w żaden sposób nie zachęcają do oglądania na żywo meczy w sobotnie wieczory.

  8. qiero napisał(a):

    Odnośnie wzmianki o frekwencji na meczu Orlika Brzeg – na ostatnim meczu było 20 widzów, bowiem w tym samym czasie grała reprezentacja Polski w… piłce ręcznej.

  9. Sagan napisał(a):

    To akurat się zgadza, tyle że średnio na Orliku jest 100 osób (i tak chyba przesadziłem)

  10. Biały Książe napisał(a):

    To co widziałem na Gwardii ostatnio to jest tragedia. W meczu z Bochnią zespół kompletnie nie był zespołem. Uważam, że Marek Jagielski całkowicie się nie nadaje. Przed spotkaniem nie wpisał do protokołu Tomasza Zajaczkowskiego, Łukasza Ogorzelca i Tomasza Marcyniuka. Wpisał za to nowego 120 kilogramowego kołowego, który sprzęt odebrał przed meczem i bandę małolatów, z których nawet nie miał zamiaru skorzystać. Tymczasem wymienieni zawodnicy potrafiliby wejsć na parkiet i zostawic kupę zdrowia. Gramy z “dziadkami” a na parkiecie bez najbardziej wybieganych Dreja i Marcyniuka za to z Matyszokiem kopiącym sie po czole i Donosewiczem, któy na treningu ostatni raz był tydzień wcześniej. Wstyd Panie trenerze. Za taktykę prowadzenia zespołu, za nadużywanie koleżeńskich stosunków i za brak szacunku do zawodników, którzy są na każdym treningu i od wielu lat oddają się tej dyscyplinie w Gwardii.

  11. .................... napisał(a):

    I w efekcie podobno Trener Jagielski nie jest już trenerem Gwardii. Ciekawe tylko kim go zastąpi zarząd. Może i dobrze się stało. Tak czy siak ocenę tej decyzji, o ile faktycznie miała ona miejsce, należy pozostawić na koniec sezonu.

    Co do wypowiedzi powyższej, to sam jestem zaskoczony brakiem w składzie powyższych zawodników w kilku ostatnich meczach. Niemniej jednak może także oni swoją postawą we wcześniejszym okresie nie zasłużyli na obecność w składzie.

    Tak czy siak, życzę Gwardii utrzymania….